Słuchać, czytać, oglądać – a ubaw pewny. I to nawet nie dzięki telewizji. Wystarczy sięgnąć po ostatni numer Gazety Miejskiej (7/36) by w jednym artykule znaleźć kilka rewelacji, z czego jedną na skalę światową. Młody dziennikarz (nazwiska z miłosierdzia nie wymienię) wraz z anonimowym rozmówcą z Centralnego Muzeum Pożarnictwa zafundowali PT Czytelnikom popis nierzetelności i bezczelności. Jak? Ogłosili następujące rewelacje: - CMP dwa lata temu pozyskało od MON śmigłowiec Mi-2! To oczywista bujda na resorach, bowiem eksponat ten został pozyskany i nadal jest własnością Muzeum Miasta Mysłowice.
- Śmigłowiec jest sprawny i może latać. Owszem, pod warunkiem, że ktoś wcześniej zainstaluje w nim drugi silnik. Fakt, MMM ma oba silniki, ale zamiarów takich nie ma. Brak im licencjonowanego pilota.
- I na deser: śmigłowiec osiąga 190 km/sek (!). Do Gdańska w 3,4. sekundy? Nie za szybko aby?
Artykuł ten można by umieścić w muzeum osobliwości, a rzecz całą skwitować śmiechem, gdyby nie groteskowy kontekst i konflikt zaistniały niedawno między obu placówkami muzealnymi. Czy to nie zabawne, że pierwszą kością niezgody był właśnie śmigłowiec sprowadzony przed dwoma laty do Mysłowic przez MMM? Dyrektorowi Plackowskiemu z MMM postawiono wówczas kuriozalny warunek: przemalujcie śmigłowiec na czerwono a pozwolimy go eksponować! Albo fora ze dwora! Plackowski odmówił. I stało się najgorsze.
Trudno uwierzyć, że ten absurdalny tekst ukazuje się przypadkiem w momencie tak niefortunnym? Czemu niefortunnym? Mysłowiczanie wiedzą, że MMM – od niemal 5. lat sublokator w budynkach CMP - jest właśnie wyrzucane przez dyrektora CMP z tego lokum, pod pozorem ciasnoty i obchodów jubileuszu 35-lecia placówki. Smutny to jubileusz, który musi odbywać się na zgliszczach innego muzeum. Ale Wasza wola i... nasza (mysłowiczan) pamięć. Gdzie MMM wyląduje – nie jest pewne, tak jak i jego przyszłość. To zmartwienie władz miasta. A póki co, apeluję: - do pana redaktora „GM” o sprawdzanie wiarygodności źródeł, - do anonimowego „posiadacza śmigłowca” o elementarną uczciwość i opamiętanie. Do czytelników – nie dajmy się zwariować i... pamiętajmy. Kto i co w tej sprawie robił. (Muzeum Miasta) |